IAAI brzmi jak spełnienie marzeń każdego, kto interesuje się autami z USA.
Duży wybór, różne stany, sporo ciekawych modeli, których na polskich portalach prawie nie widać.
A potem przychodzi pierwsze zderzenie z rzeczywistością: dziwne oznaczenia, kilka rodzajów aukcji, tempo licytacji, opłaty, które pojawiają się dopiero na końcu.
Nic dziwnego, że wiele osób po pierwszym kontakcie z IAAI ma wrażenie, że wszyscy wiedzą, o co chodzi – tylko nie oni.
VinCrash (vincrash.com) nie zastępuje aukcji.
To coś innego: czytelne archiwum zakończonych licytacji IAAI, które pozwala spojrzeć na ten rynek spokojnie, „z dystansu”, zamiast uczyć się wszystkiego na własnych błędach.
IAAI (Insurance Auto Auctions) to jeden z największych domów aukcyjnych w Ameryce Północnej. Większość aut, które tam trafia, pochodzi z ubezpieczalni, flot, leasingów czy banków. Dla kupującego z Polski brzmi to jak idealne miejsce do polowania na okazje.
W praktyce wygląda to trochę mniej kolorowo:
Jeśli nie siedzisz w tym zawodowo, łatwo poczuć się tak, jakbyś wszedł w trakcie do rozmowy, która toczy się od lat – wszyscy używają skrótów, a Ty dopiero próbujesz zrozumieć podstawy.
Największy problem początkujących to brak punktu odniesienia.
Widzisz auto za 4 800 dolarów i zadajesz sobie klasyczne pytanie: „to tanio, drogo, normalnie?”.
Dostęp do archiwum IAAI na VinCrash pomaga to poukładać:
Po kilkunastu, kilkudziesięciu przejrzanych aukcjach w głowie robi się dużo spokojniej. Zamiast zgadywać, zaczynasz opierać się na danych.
VinCrash nie udaje „magicznego systemu”. Robi jedną rzecz, ale porządnie: zbiera i porządkuje informacje o zakończonych aukcjach IAAI (oraz Copart).
Dla pojedynczego auta możesz zobaczyć m.in.:
Całość jest podana w formie, z którą można normalnie pracować – czy to pod pierwsze auto z USA, czy pod większy biznes.
Zamiast wymyślać kwotę z powietrza, możesz:
Potem, gdy wchodzisz w prawdziwą licytację, nie czujesz już takiej presji. Wiesz, że powyżej określonej kwoty to przestaje być okazja, a zaczyna się przepłacanie.
Zdarza się, że masz na oku dwa, trzy podobne auta. Różnią się rokiem, przebiegiem, typem szkody.
Przeglądając archiwum:
Zanim złożysz pierwszą ofertę, możesz potraktować archiwum IAAI jak symulator:
Po kilku wieczorach takiej „zabawy” zaczynasz patrzeć na aukcje zupełnie inaczej.
Niezależnie od tego, do której grupy się zaliczasz, archiwum IAAI na VinCrash działa jak lupa – pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, co na żywo bywa chaotyczne i bardzo szybkie.
IAAI to ogromne źródło aut, ale też sporo zamieszania, jeśli dopiero zaczynasz.
Zamiast uczyć się wszystkiego wyłącznie na własnych błędach, możesz najpierw:
VinCrash nie licytuje za Ciebie, nie wybiera auta i nie składa obietnic bez pokrycia.
Daje coś dużo bardziej prozaicznego – porządną bazę danych o tym, co już wydarzyło się na aukcjach IAAI.
Reszta należy do Ciebie: do Twojej strategii, budżetu i granicy, przy której mówisz sobie „dalej nie idę”.