Import z IAAI na chłodno – jak wykorzystać archiwum aukcji na VinCrash

IAAI brzmi jak spełnienie marzeń każdego, kto interesuje się autami z USA.
Duży wybór, różne stany, sporo ciekawych modeli, których na polskich portalach prawie nie widać.
A potem przychodzi pierwsze zderzenie z rzeczywistością: dziwne oznaczenia, kilka rodzajów aukcji, tempo licytacji, opłaty, które pojawiają się dopiero na końcu.

Nic dziwnego, że wiele osób po pierwszym kontakcie z IAAI ma wrażenie, że wszyscy wiedzą, o co chodzi – tylko nie oni.

VinCrash (vincrash.com) nie zastępuje aukcji.
To coś innego: czytelne archiwum zakończonych licytacji IAAI, które pozwala spojrzeć na ten rynek spokojnie, „z dystansu”, zamiast uczyć się wszystkiego na własnych błędach.


IAAI – świetne źródło aut, ale niekoniecznie „user friendly”

IAAI (Insurance Auto Auctions) to jeden z największych domów aukcyjnych w Ameryce Północnej. Większość aut, które tam trafia, pochodzi z ubezpieczalni, flot, leasingów czy banków. Dla kupującego z Polski brzmi to jak idealne miejsce do polowania na okazje.

W praktyce wygląda to trochę mniej kolorowo:

  • dużo specjalistycznych oznaczeń – typ tytułu, rodzaj szkody, status pojazdu, różne kategorie,
  • różne formaty aukcji – niektóre kończą się błyskawicznie, inne są rozciągnięte w czasie,
  • sporo dodatkowych kosztów, które trzeba doliczyć do młotka,
  • mało czasu, żeby to wszystko ogarnąć, gdy licytacja już trwa.

Jeśli nie siedzisz w tym zawodowo, łatwo poczuć się tak, jakbyś wszedł w trakcie do rozmowy, która toczy się od lat – wszyscy używają skrótów, a Ty dopiero próbujesz zrozumieć podstawy.


Dlaczego warto mieć pod ręką archiwum zakończonych aukcji IAAI?

Największy problem początkujących to brak punktu odniesienia.
Widzisz auto za 4 800 dolarów i zadajesz sobie klasyczne pytanie: „to tanio, drogo, normalnie?”.

Dostęp do archiwum IAAI na VinCrash pomaga to poukładać:

  • widzisz konkretne auta, które naprawdę się sprzedały,
  • poznajesz końcowe ceny – a nie tylko to, co jest wystawione dziś,
  • możesz porównać roczniki, wersje i konfiguracje,
  • zaczynasz łapać, jakie samochody schodzą szybko, a które wiszą w nieskończoność.

Po kilkunastu, kilkudziesięciu przejrzanych aukcjach w głowie robi się dużo spokojniej. Zamiast zgadywać, zaczynasz opierać się na danych.


Co dokładnie pokazuje VinCrash przy aukcjach IAAI?

VinCrash nie udaje „magicznego systemu”. Robi jedną rzecz, ale porządnie: zbiera i porządkuje informacje o zakończonych aukcjach IAAI (oraz Copart).
Dla pojedynczego auta możesz zobaczyć m.in.:

  • podstawowe dane pojazdu – markę, model, rok, typ nadwozia, paliwo, skrzynię,
  • widok zdjęć z aukcji,
  • informacje o tym, jak opisano szkodę,
  • przebieg (o ile został podany),
  • cenę końcową licytacji.

Całość jest podana w formie, z którą można normalnie pracować – czy to pod pierwsze auto z USA, czy pod większy biznes.


Jak wykorzystać archiwum IAAI na VinCrash w praktyce?

1. Ustalenie swojego „zdrowego” limitu

Zamiast wymyślać kwotę z powietrza, możesz:

  1. Wejść na vincrash.com,
  2. wyszukać kilka–kilkanaście aut podobnych do tego, które Cię interesuje (pod względem rocznika, silnika, rodzaju szkody),
  3. sprawdzić, w jakim przedziale cenowym kończyła się większość aukcji.

Potem, gdy wchodzisz w prawdziwą licytację, nie czujesz już takiej presji. Wiesz, że powyżej określonej kwoty to przestaje być okazja, a zaczyna się przepłacanie.

2. Porównanie różnych opcji przed decyzją

Zdarza się, że masz na oku dwa, trzy podobne auta. Różnią się rokiem, przebiegiem, typem szkody.
Przeglądając archiwum:

  • widzisz, które konfiguracje były wcześniej popularniejsze,
  • sprawdzasz, jak duży wpływ na cenę miał przebieg,
  • możesz spokojnie zdecydować, który kierunek jest dla Ciebie bardziej opłacalny.

3. Nauka rynku bez wydawania pieniędzy

Zanim złożysz pierwszą ofertę, możesz potraktować archiwum IAAI jak symulator:

  • oglądasz auta,
  • typujesz w głowie, ile powinny kosztować,
  • sprawdzasz, za ile faktycznie się sprzedały.

Po kilku wieczorach takiej „zabawy” zaczynasz patrzeć na aukcje zupełnie inaczej.


Dla kogo to ma największy sens?

  • Dla importerów i handlarzy, którzy chcą podeprzeć swoje decyzje twardymi danymi, a nie tylko wyczuciem.
  • Dla osób prywatnych, które szykują się do pierwszego auta z USA i chcą mieć poczucie, że nie rzucają się na głęboką wodę.
  • Dla fanów motoryzacji, których po prostu ciekawi, jak wyceniane są auta na jednym z największych rynków aukcyjnych na świecie.

Niezależnie od tego, do której grupy się zaliczasz, archiwum IAAI na VinCrash działa jak lupa – pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, co na żywo bywa chaotyczne i bardzo szybkie.


Podsumowanie – mniej domysłów, więcej konkretu

IAAI to ogromne źródło aut, ale też sporo zamieszania, jeśli dopiero zaczynasz.
Zamiast uczyć się wszystkiego wyłącznie na własnych błędach, możesz najpierw:

  • przejrzeć zakończone aukcje IAAI na VinCrash,
  • zobaczyć, jakie ceny są realne,
  • wyrobić sobie spokojne, realistyczne oczekiwania.

VinCrash nie licytuje za Ciebie, nie wybiera auta i nie składa obietnic bez pokrycia.
Daje coś dużo bardziej prozaicznego – porządną bazę danych o tym, co już wydarzyło się na aukcjach IAAI.
Reszta należy do Ciebie: do Twojej strategii, budżetu i granicy, przy której mówisz sobie „dalej nie idę”.

Tag: