Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się siedzieć późnym wieczorem nad aukcjami Copart, wiesz, jak to wygląda:
dziesiątki zakładek w przeglądarce, notatki na kartce, kalkulator w telefonie i to ciągłe pytanie w głowie –
„to dobra cena czy już przesadzam?”.
VinCrash nie obiecuje złotych gór. To po prostu
porządnie zrobione archiwum aukcji Copart i IAAI,
w którym można spokojnie przejrzeć to, co już się kiedyś sprzedało, ile kosztowało i jak wyglądało.
Brzmi zwyczajnie – i właśnie o to chodzi.
Copart sam w sobie jest świetnym narzędziem. Tysiące aut, różne stany, różne budżety.
Ale z perspektywy kogoś, kto nie żyje tym na co dzień, dzieje się tam sporo naraz:
Do tego dochodzi klasyczny problem: brak punktu odniesienia.
Wiesz, że dany model „mniej więcej tyle kosztuje”, ale trudno powiedzieć,
czy konkretny egzemplarz z daną szkodą i wyposażeniem jest wyceniony sensownie.
I tu pojawia się potrzeba czegoś prostego:
dostępu do zakończonych aukcji w jednym miejscu,
bez przeklikiwania się przez pół internetu.
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć: „po co mi jakieś archiwum, ważne jest to, co jest dzisiaj na licytacji”.
Tyle że dzisiejsze ceny nie biorą się znikąd. To efekt tego, jak rynek zachowywał się wcześniej.
Przeglądając archiwalne aukcje na VinCrash:
Po kilku dniach takiego oglądania zaczynasz mieć w głowie dość konkretny obraz:
„SUV w benzynie z takim przebiegiem i takim uszkodzeniem zwykle kończy gdzieś w tym przedziale”.
I nagle licytacja przestaje być loterią.
Na vincrash.com nie znajdziesz marketingowego fajerwerku.
Jest surowo, rzeczowo, po kolei. Dla zakończonych aukcji zobaczysz m.in.:
Nie musisz tego wszystkiego przepisywać do Excela, kombinować z printscreenami i ręcznie porównywać.
Masz to ułożone tak, żeby dało się z tego normalnie korzystać – czy jesteś handlarzem, czy po prostu
raz na jakiś czas chcesz ściągnąć auto dla siebie.
Wyobraź sobie, że polujesz na konkretne auto – powiedzmy, kompaktowego SUV-a z ostatnich 5–7 lat,
benzyna, automat. Zamiast wchodzić w licytację „na czuja”:
Kiedy potem trafisz na podobne auto na żywej aukcji, dużo łatwiej powiedzieć sobie:
„Okej, do tej kwoty licytuję, powyżej po prostu odpuszczam”.
I to jest cała „magia” – żadnych trików, po prostu uporządkowane dane.
Możesz traktować VinCrash jak swoje zaplecze do analizy cen.
Zamiast opierać się tylko na intuicji, masz pod ręką realne wyniki aukcji – świetna rzecz przy planowaniu
zakupu pod konkretny budżet klienta.
Zamiast zaczynać od myślenia: „na pewno wszyscy chcą mnie oszukać”, możesz zacząć od chłodnego spojrzenia:
ile takie samochody faktycznie chodzą na aukcjach. To uspokaja i pomaga podjąć decyzję na spokojnie.
Są osoby, które potrafią spędzić wieczór na analizowaniu statystyk piłkarskich.
Jeśli jesteś tym typem człowieka, archiwum aukcji będzie dla Ciebie po prostu
ciekawym źródłem danych o rynku aut z USA.
Aukcje Copart potrafią być emocjonujące, ale emocje nie zawsze idą w parze z dobrymi decyzjami.
Dostęp do archiwum zakończonych aukcji sprawia, że zamiast zgadywać, możesz po prostu zobaczyć,
jak rynek zachowywał się do tej pory.
VinCrash nie sprzedaje „cudownych rozwiązań”. Daje coś dużo bardziej przyziemnego –
poukładane dane o autach i aukcjach, które pomagają licytować z głową, a nie pod wpływem chwili.
Reszta – jak zwykle – zależy od Ciebie i od tego, gdzie postawisz swoją granicę:
„do tej kwoty walczę, powyżej odpuszczam”.